Akty

Nothing lasts forever


Raczej nigdy nie byłam zbyt pewna siebie wśród ludzi. Nie przepadałam za poznawaniem nowych osób, nie czułam się dobrze wśród tych, którzy między sobą już wcześniej się znali. Dużo zmieniło się dzięki sesjom, gdy zaczęłam spotykać się z ludźmi jeden na jeden. Siłą rzeczy, to ja tutaj byłam zawsze tą, która podtrzymywała rozmowę. I powoli zaczęłam otwierać się na innych. Równocześnie, otwierałam się na samą siebie, na swoje ciało, taniec, śpiew, dotyk. To wszystko to były długie, wymagające procesy. Praca nad sobą, nad swoimi niepewnościami, nad zaufaniem do świata, nad wyjściem poza to, czego nauczyłam się w rodzinnym domu i szukanie gdzieś głębiej, dalej, mocniej.

Ostatni rok w Polsce to było ciągłe poznawanie, nowości, kamper, festiwale, ludzie, Ogniska Nomadów. Tańce, śpiewy, otwieranie gardła, serca, płuc, oczu, uszu. Byłam w swoim żywiole – tym drugim, bo pierwszy mówi o miłości do siedzenia w domu samej i czytania książek.

A później była Kenia i bardzo nieprzyjemne zdarzenie w Nairobi, przez które wiele z tego, czego się uczyłam w ostatnich latach, zawisło na włosku. Już nie jestem taka otwarta – fizycznie. Moje ciało się zamknęło. Już nie przyjmuję tak łatwo dotyku, w minionych miesiącach dotknęłam z czułą intencją z trzy może osoby, w tym dwie moje przyjaciółki. Widzę to u siebie, widzę, jak bardzo nie uświadamiam sobie tego, jak mi brakuje bliskości. Widzę, jak bardzo się jej wystraszyłam. Co więcej, to jedno zdarzenie sprawiło, że moja swoboda w nagości też została zachwiana – na niej jednak skupiłam się w pierwszej kolejności i pomimo że wiem, że zmienił się mój do niej stosunek, jest bardziej prywatna, mniej rzucająca się w oczy, to jednak wciąż jej czymś, co strasznie kocham.

Piszę o tym, bo jestem przekonana, że nie tylko ja borykam się z tym problemem – z zamknięciem ciała. Wierzę jednak, że to jeszcze wróci, że być może będę musiała od nowa uczyć się tego wszystkiego o dotyku, czułości, jednoznaczności, może na innych zasadach, może z akcentem skierowanym gdzie indziej, ale wierzę, że jeszcze będę dotykowa, czuła, otwarta na dawanie i przyjmowanie. Wierzę, że to jest kolejny z potrzebnych procesów. I wiem, że – choć cholernie mi z tym przykro – nie jestem w tym sama.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s