Kochaj.się

Iraida


Mam wspaniałych Przyjaciół, którzy mówią mi mądre rzeczy. Temat ciała często pojawia się w naszych rozmowach. Opowiadamy sobie o gorących kąpielach w wielkiej wannie i o tym, jak woda rozkosznie nas otulała. O orgazmach podniebienia w nierzucających się w oczy knajpkach. Opowiadamy sobie o włosach pod pachami i brudnym pępku. O potrzebie dotyku i wstydzie. O odkrywaniu swojej ścieżki do samych siebie. Uczymy się od siebie. Gdy ich słucham, żywe są we mnie dwa uczucia: błogi spokój i rozczulający uśmiech.

Niejednokrotnie słyszałam o nagości, o tym, że ją sobie wzajemnie oswoiliśmy, że nasze spotkanie było początkiem eksplorowania. Że to tutaj zniknęły blokady i pojawiły się możliwości. Nikt mnie nie nauczył tyle, ile ludzie. Nic mi tyle nie dało, ile dali mi oni.

Wczoraj opowiadałam sobie z Przyjaciółką o ciele. I usłyszałam „bo wiesz, ta nieakceptacja siebie to jest proces, to nam wpojono, samokrytyki są nas uczy od dziecka, daje schemat tego, jak powinniśmy wyglądać”. I ja się z tym całkowicie zgadzam. Z tymi słowami „to ciągła praktyka oceniania siebie i innych”.

A ja tak nie chcę, a ja chcę być jak dziecko, które cieszy się tym, że oddycha, że po prostu jest. Które może odkrywać, nie widzi, że coś jest w nim nie tak, że jest niedoskonałe, które bierze wszystko takim, jakie jest. Dzieci są miłością. Do siebie, innych, świata. I ja chcę być takim dzieckiem. Które nie wie, że powinno siebie nie lubić, bo nikt mu jeszcze tego nie powiedział. I chcę się dotykać z czułością, z łagodnością, z uśmiechem i siłą. Z wiarą, że jestem we właściwym miejscu i czasie, że jestem wystarczająca, że mogę dawać sobie dobro i być tym dobrem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s