Akty

Kasia


Jeśli miałabym skłamać, powiedziałabym, ze jestem od nich uzależniona. Ale to nieprawda. Powiedziałabym, że bez ich spełniania nie umiem żyć. Ale to też mijałoby się z faktami. Jedno jednak wiem na pewno – marzenia to moja siła napędowa. To pokarm dla moich pomysłów, inspiracja do działania, motywacja do pokonywania trudów i przeszkód. 

To moje bezpieczne miejsce – marzenia, które, od pojawienia się w głowie, od razu stają się planami, nie mrzonkami. To nie „a może by tak kiedyś”, „ale bym chciała”, „pięknie by było”. To „ok, chcę, więc wtedy i wtedy zrobię to i to i spełnię to, czego pragnę”. 

Zawsze tak było, marzenia stworzyły człowieka, którym dzisiaj jestem. Tę lekko samotniczą dziewczynę, która mieszka z narzeczoną w starym kamperze i wespół z dwoma wspaniałymi psicami remontuje siedemdziesięcioletnie siedlisko. Tę fotografkę, która nie boi się eksperymentować i szukać swojej drogi. Tę, która podróżuje, choć nie tyle, o ile woła serce. Tę, która czyta mądre rzeczy i wciąż chce wiedzieć więcej i więcej. 

Marzenia zawsze były moim motorem i nigdy nie marzyłam o rzeczach małych. To musiało być Coś, Gdzieś, Po Coś. Nie umiem, i nie chcę, funkcjonować inaczej, bo życie jest za krótkie, by wołać o półśrodki. Życie jest zbyt kruche, by bać się coś zrobić. Zbyt poważne, by tak często brać je na serio. 

Nie tylko ja marzę. Marzą ludzie, którzy nie boją się sięgać po swoje. Kasia, ta wspaniała Istota ze zdjęć, także. Kasia jest swoją sztuką i nią oddycha – ma okazję spełnić swoje artystyczno-podróżnicze marzenie i wylądować na miesiąc w zupełnie innym zakątku globu.
Tutaj miałam dodać link do zrzutki na to marzenie, ale Kasia zebrała całą kwotę w niecały tydzień. Zostawię więc tylko jej słowa, bo mnie one przeszyły do głębi. „Dało mi to też refleksję na temat tego jak ważny jest ruch – Do życia, komunikacji, wyrażania, inicjowania, aby nie utknąć pozostając w marzeniu bez wykonania ruchu.
-Zrób krok i zobacz co się wydarzy – tak potrzebowałam zacząć.
Oraz bój się i rób, maluj, śpiewaj, tańcz, rapuj swoją pieśń.
Zrozumiałam też, że obfitość nie jest czymś na zewnątrz co sobie „manifestujemy”.
Życie z natury jest obfite,

Obfitość jest tym ile jesteś w stanie przyjąć.”

2 Comments

Dodaj komentarz