Śluby

M&K w Śląskim skansenie


Gdy usłyszałam, gdzie odbędzie się ceremonia, zaniemówiłam z radości. Drewniany ewangelicki kościółek, wynajęta zagroda z XIX wieku, podest do tańczenia, lampki wplątane w drzewa… Był koniec lata, przedostatni dzień sierpnia. Świeciło słońce, niebo było błękitne. Nastrój – sielski tak samo jak i miejsce. Spokojny spacer na ślub, powolna przechadzka wśród jabłoni na przyjęcie. Na pierwszy taniec? Irlandzki folk, a później goście siedzący na kocach pod lipą. Czy wymyśliłabym to lepiej? Absolutnie nie. Sukienka z wiekowych koronek i lniany garnitur nie mogły tutaj nie pasować. Dziękuję Wam przeogromnie, że chcieliście mieć mnie z moim aparatami w tym dniu. Bawiłam się przednio!

Dodaj komentarz