Akty

Asia


Odkrywanie cliche jest wspaniałe. Coś w końcu musiało być w nich prawdziwego, skoro stały się kliszami, prawda?

Jak ta, że gdy człowiek jest w naturze, to głębiej oddycha. I lepiej mu się myśli. Że codzienny spacer czyści głowę i serce, a spoglądanie na pomarańczowożółte wzgórza na tle burzowego nieba ukaja nerwy.

Albo ta, że jeśli do niczego się nie zmuszasz, tylko pozwalasz życiu płynąć i decyzjom toczyć się, to nagle masz czas i chęci do tego, by działać. I gdy nie mówisz sobie „zrobię to, bo muszę”, to podejmujesz działanie, bo zwyczajnie ci się chce.

Albo że zmęczone pracą ciało i przebodźcowany umysł nie będą mieć siły i energii, by trzymać przestrzeń, organizować zjazdy ludzi i wychodzić z fascynującymi propozycjami przedsięwzięć. Ale jeśli na moment zwolnią – moment proporcjonalnie długi do poziomu przemęczenia – to po chwili pomysły i inspiracje same będą przychodziły do głowy.

Odkrywam te klisze, uczę się ich, zwolniwszy. I uśmiecham się do siebie – bo przecież to wszsytko brzmi jak banał. Ale może w tych banałach kryje się najwięcej prawdy?

Dodaj komentarz