Akty

Andrea & Adam


Gdy jestem w emocjach, czuję, że oszukuję. Kiedyś odczuwałam ten stan jako słabość, dziś – dziwną, i zupełnie nieprawdziwą, próbę manipulacji. Skąd te myśli, co sprawia, że ta wrażliwa część siedzi we mnie ukryta aż tak głęboko?

Przecież ją lubię, choć sama nieczęsto wychodzę jej naprzeciw. Kocham obserwować kołujące jastrzębie, nic nie wzrusza mnie tak jak zaspane Psice przeciągające się na mojej poduszce. Każda kropelka rosy, szum wiatru opowiadający historie. Słucham ich, poznaję, wyobrażam sobie, co do mnie mówią. A jednocześnie tak rzadko bywam w tej części mnie. Jedynie na spacerach po łąkach albo w przemijającym krajobrazie za oknem, gdy przemieszczam się z miejsca na miejsce. O ile mam czas, o ile nie robię siedmiu rzeczy na raz, o ile nie mam do spełnienia jakiegoś kolejnego celu.

A poza tymi momentami? Poza tymi momentami jestem harsh, ogarniam, myślę pragmatycznie, nie pozwalam sobie w kaszę dmuchać (chyba, że w konia robi mnie na budowie ktoś, od kogo poniekąd zależę, to wtedy okazuje się, że mocna jestem tylko w gębie). Tę część mnie też kocham. Tę mocną, pewną siebie, wolną (a która z nich jest wolniejsza? zapytasz – nie wiem).

Czuję, że ostatnie wymagające uczuciowo miesiące doprowadziły mnie do chwili, w której jestem gotowa przyjrzeć się tej kruchszej części mojej Istoty i zaprosić ją na powierzchnię. Posłuchać jakie opowieści snuje, gdzie osadza się w ciele, do czego mnie woła, przed czym broni. Powoli zaczynam rozumieć, choć to proces, który był długi i wciąż trwa, że one mogą współistnieć – ta silna i praktyczna Ja z tą marzycielską lekko eteryczną.

Nie wiem, dokąd mnie to zaprowadzi. Jak się skończy, o czym ostatecznie będzie, czy jednak nie zrezygnuje z tych poszukiwań za tydzień lub dwa. Na razie płaczę jak bóbr i nawet odrzucona próbuję na nowo. Chcę pobabrać się w tej łamliwości Ducha i po raz kolejny zawołać „sprawdzam”. I może w końcu zrozumiem, że życie jest od małych chwil i cieszenia się dniem, a nie odhaczania na czas kolejnych punktów z listy to do?

Dodaj komentarz