Kiedy nadejdzie śmierć,
niczym głodny niedźwiedź jesienią;
kiedy nadejdzie śmierć i wyjmie ze swojej portmonetki wszystkie jasne monety,
aby mnie kupić;
po czym ją zatrzaśnie (…).
Chcę przejść przez bramę z ciekawością, rozmyślając:
jak tam będzie, w tej chatce z ciemności?
Traktuję więc wszystko
jak braci i siostry (..)
i każde życie postrzegam jako kwiat, równie pospolity
jak polne stokrotki i równie wyjątkowy (…),
i każde ciało jako lwa odwagę i coś
drogocennego dla ziemi.
Kiedy będzie po wszystkim, chcę powiedzieć: przez całe życie
byłam panną młodą poślubioną przez zdumienie.
Byłam panem młodym biorącym świat w swoje ramiona.
* Mary Oliver
















































































































