Śluby

Agnieszka i Maciej


Kiedy nadejdzie śmierć,  
niczym głodny niedźwiedź jesienią; 
kiedy nadejdzie śmierć i wyjmie ze swojej portmonetki wszystkie jasne monety,  
aby mnie kupić; 
po czym ją zatrzaśnie (…). 
Chcę przejść przez bramę z ciekawością, rozmyślając: 
jak tam będzie, w tej chatce z ciemności? 
Traktuję więc wszystko 
jak braci i siostry (..) 
i każde życie postrzegam jako kwiat, równie pospolity 
jak polne stokrotki i równie wyjątkowy (…), 
i każde ciało jako lwa odwagę i coś 
drogocennego dla ziemi.  
Kiedy będzie po wszystkim, chcę powiedzieć: przez całe życie  
byłam panną młodą poślubioną przez zdumienie.  
Byłam panem młodym biorącym świat w swoje ramiona.  
* Mary Oliver 

Dodaj komentarz